A przede wszystkim...

Dzień dobry, dobry wieczór

Myślę, że i ten wpis (chociaż pierwszy) powinnam potraktować bardziej jako monolog. Nie jestem nastawiona na odbiorców, jestem jednak mocno nastawiona na fajną zabawę i możliwość swobodnego wyrzucania z siebie słów i myśli, dzielenia się z internetem muzyką i książkami, zdjęciami i wrażeniami, śmiechem i smutkiem. Być może mam ochotę zmierzyć się z systematycznością, a być może chciałabym zobaczyć "co by było, gdyby..."?

Jeśli jednak jakoś tutaj zawędrowałeś, drogi Ktosiu (bo wszyscy jesteśmy dla kogoś Ktosiami, prawda?), to jest mi z tego powodu niezwykle miło. Nawet jeśli przypadkowo. A jeśli uda mi się Ciebie zainteresować bądź też coś Cię tutaj zaciekawi - rozgość się proszę. Miło mi będzie spędzać czas z Ktosiem, bo naprawdę, ale to naprawdę lubię Ktosiów.

Żeby jednak nie było tak króciutko i tak nijak i tak o. Dzisiaj jest ponoć Dzień Zwierząt. Nawet nie ponoć, jest dzisiaj Dzień Zwierząt. Więc może tak zrobić mały (drastycznie) przegląd zwierzaczkowych piosenek?

No dobra, nie do końca zwierzaczkowych.

Ale wciąż wspaniałych!

Na pierwszy rzut: "Sparrow" przecudownego Toma Odella (o którym zresztą mam nadzieję rozpisać się później, jeśli, oczywiście, wciąż to całe 'blogowanie' mi się nie znudzi).
Sparrow głównie dlatego, że to przecież wróbelek. Ale to po prostu wspaniale się złożyło. Darzę tę piosenkę ogromnym uczuciem. Zagłębianie się w jej tekst i melodię to zawsze chwila spokoju, chwila dla głębokiego wdechu i zastanowienia. Uderza we mnie swoim pięknem. Po prostu. I za każdym razem.




Kolejna, tak samo dobra i tak samo (nie)zwierzaczkowa piosenka to dzieło zespołu Unknown Mortal Orchestra: "Swim and Sleep (Like a Shark)".
 Jedna z piosenek odkrywających mój najwłaściwszy (najpewniej, a przynajmniej aktualnie) tor którym podążam muzyczną ciuchcią. Wciąż trochę zwierzaczkowo, bo przecież kto z nas czasem by nie chciał być tytułowym - mniej więcej - rekinem?




A jeśli piosenkę śpiewają zwierzęta? Czy to się liczy?

Ach no w porządku...

Po prostu musiałam tutaj mieć Disneya.

Disney w swoich bajkach przemawia do mnie piosenkami w stu procentach. Ja się pod tym podpisuję obiema rękami. Kiedy czuję się źle są jak kocyk, otulające i ciepłe, szepczą do uszka, że przecież nie jest źle. Kiedy mam dobry dzień, to one krzyczą to razem ze mną i wyrażają to w cudowny i melodyjny sposób. Nie ma uczuć, których nie można wyrazić przez Disneya. No, może nienawiść. Czasem też złość. Ale to sprawia, że są jeszcze wspanialsze.

A jeśli ktoś kiedyś mi powie, że bajkowe piosenki nie wywierają na nim żadnego pozytywnego wpływu, ba, stwierdzi, że są obrzydliwie nie ten tego, nie uwierzę. No nie sposób uwierzyć.




A "Hakuna Matata" (szczególnie po wcześniejszych) pasuje tutaj jak nic innego!

(Zalecam przymrużyć trochę oko na niektóre stwierdzenia, jeśli juz tutaj, Ktosiu jesteś)

Wstęp jest? Jest! Piosenki o zwierzaczkach na Dzień Zwierząt? (No, prawie) są! Więc chyba już nic tutaj po mnie na dzisiaj

Do usłyszenia, zobaczenia, a przede wszystkim napisania:)
A

Komentarze