Piesek z zabawką na spacerze z właścicielem

Dzień dobry, dobry wieczór, poranek i popołudnie

Jak to jest z kłębiącymi się emocjami?

Ciężko czasem dostrzec własne samopoczucie przed jakąś względnie nieistotną myślą, sytuacją, okolicznością, zdarzeniem. Czasem i cały dzień wydaje się być stracony i w całkowicie neutralnym, nijakim humorze, żeby dopiero wieczorem, przy blasku słońca w złotej godzinie dostrzec, że ten dzień był dobry. Właśnie dlatego, że idąc w miejsce docelowe (może do szkoły? Pracy? Na przystanek?) spotykasz panią, która posyła Ci nic nie znaczący uśmiech. Właśnie dlatego, że jakiś chłopak stojący na przystanku czeka na swój obiekt westchnień wyposażony w różę i pluszowego misia. Właśnie dlatego, że autobus się tym razem nie spóźnił. Właśnie dlatego, że udało Ci się zająć w autobusie miejsce, które było twoim ulubionym (a bo i dlaczego nie?). A może właśnie dlatego, że jakiś pies na spacer wyszedł wraz ze swoją ukochaną zabawką. Dlatego to był dobry dzień.

I wszystkie z tych rzeczy są przykładami. Częściej lub rzadziej się zdarzającymi.

A ja? Ja jadę właśnie do Gdańska. Tkwiąc w niesłychanie niewiadomej bańce samopoczucia, obfitując w niewytłumaczalną nostalgię, jedną z tych, które z jakiegoś powodu wykrzywiają Ci usta w zagadkowym uśmiechu. I chyba, chyba nawet jest dobrze. Spotkałam się dzisiaj z kilkoma osobami chcąc przedyskutować książkę, przy okazji mierząc się z tematami z każdej dziedziny życia codziennego. Wybrałam się do znajomej. Poszłyśmy na lody, na przystanek, rozmawiałyśmy i rozmawiamy wciąż (no, może niezupełnie w tym właśnie momencie, chociaż czy wspólne słuchanie muzyki w drodze do miejsca docelowego nie może być pewnego rodzaju "rozmową"?). I jedziemy. Razem. Ku przygodzie i ku niewiadomej. Bo przecież może być różnie. Ale to był (jest) dobry dzień. Tak myślę. Tak, myślę, że jest (był) dobry.

Nie mogę jednak zrezygnować z jakiejś piosenki w poście, prawda? I tym razem tak dobrze się składa, że wszystkie te słowa wyszły ze mnie po, oraz w trakcie słuchania Pana Dawida. Pan Dawid robi wspaniałą robotę. "Pastempomat" jest jednym z tych genialniejszych kawałków. Jeśli w ogóle można je uszeregować.



To dobry dzień, doceniaj go, drogi Ktosiu, jeśli oczywiście tutaj jesteś. A nawet jeśli nie. To dobry dzień nawet jeśli jest neutralny:)

Myślę, że zbyt mało doceniamy nawet te neutralne dni.

Ale o tym być może później.

Miłego dnia, wieczoru oraz nocy!
A

Stan na godzinę 15:30 dnia następnego: Ojej. To był szalony wieczór, trochę na gapę, trochę bezprawnie, trochę w biegu i trochę spóźniony. Stresujący i ekscytujący jednocześnie. Wywołujący przerażenie i szczęście w tej samej chwili. Happysad. Chyba wszystko wczoraj miało być ambiwalentne.

Komentarze