Pstryczki i inne zjawiska pogodowe
Chciałam zacząć wstępem, że - zgodnie z oczekiwaniami - wytrzymałam tylko parę dni w otoczce systematyczności i zdążyłam napoić się chwilą wystarczająco, żeby tutaj tak nie zaglądać. Ale później stwierdziłam: Po co tak to przyjmować? Hey ho, let's go! Koniec końców i tak właśnie taki wstęp powstał. Trochę ironicznie, bo powstał jako tłumaczenie dlaczego nie powstanie, ale jest. No cóż, bywa i tak. Dzień dobry bardzo, drogi Ktosiu, jeżeli tu jesteś. Dużo się zmieniło od ostatniego czasu, zdecydowanie więcej niż bym przypuszczała. Z tego też powodu ukryłam parę poprzednich wpisów. Z jednej strony chciałabym je zmienić, patrząc z perspektywy czasu, jednak z drugiej czuję, że nie powinnam. Nie zmienia się wpisów w pamiętniku. Podchodzę właśnie trzeci (czwarty (już piąty, mam nadzieję, że to ostatni)) raz do pisania tego zdania (piąty raz już do całego postu). Miałam parę pomysłów na to, co tutaj zrobić, jednak wszystko wyparowało lub okazywało się być niewystarczające. ...